SzukajSzukaj
dołącz do nas Facebook Google Linkedin Twitter

Premier Morawiecki to nowy rozdział w rządach PiS, choć to zmiana głównie wizerunkowa (opinie)

Mateusz Morawiecki za Beatę Szydło na stanowisku premiera to zmiana dla części wyborców PiS niezrozumiała i przeprowadzona chaotycznie. Ma charakter głównie wizerunkowy, ma dać partii rządzącej utrzymanie miejskiego elektoratu umiarkowanego. To również sygnał odejścia od wypalających się przekazów o „totalnej opozycji” czy Smoleńsku na rzecz sukcesów i rozwoju gospodarczego Polski - wizerunkowe przyczyny i konsekwencje zmiany szefa polskiego rządu komentują dla portalu Wirtualnemedia.pl eksperci ds. marketingu politycznego.

Pod koniec ubiegłego tygodnia premier Beata Szydło podała się do dymisji. Kandydatem na nowego premiera został Mateusz Morawiecki, dotychczasowy wicepremier oraz minister finansów i rozwoju.

Do zmiany doszło po czwartkowym, wygranym przez PiS głosowaniem w Sejmie nad wotum nieufności dla rządu Beaty Szydło. Zmiana jest głównym tematem debaty publicznej - część komentatorów zastanawia się, czy i jaką funkcję obejmie w rządzie Morawickiego Beata Szydło i jak on sam sprawdzi się jako szef rządu. Szeroko omawiany jest także sposób i okoliczności, w jakich doszło do wymiany na fotelu jednej z kluczowych osób w państwie.

Niezrozumiały ruch PiS

W swoich opiniach część ekspertów zwraca uwagę na styl, w jaki dokonała się zmiana w fotelu premiera. Została ich zdaniem przeprowadzona co najmniej mało elegancko, bez zarysowania własnym wyborcom i szeregowym członkom partii motywów tego politycznego kroku.

- Gdyby przyjąć obiektywne kryteria oceny samego sposobu zmiany, to trudno byłoby znaleźć jakieś pozytywy. Pani premier, która mówi w czwartek do posłów „Za co wy mnie chcecie odwołać? Za to, że Polacy dobrze żyją?", po czym prezentuje pasmo swoich sukcesów, by w końcu wygrać głosowanie nad wotum nieufności. Gratulacje i kwiaty otrzymuje od lidera swojego ugrupowania. Następnie po kilku godzinach sama podaje się do dymisji, pod naciskiem partii. Każdy widząc panią premier w ostatnich dniach zauważył jak trudny to był dla niej okres. Przez własne zaplecze polityczne potraktowana została, delikatnie mówiąc, nieelegancko. Jednak polityka to gra emocji, którą tworzą politycy wespół z mediami. Politycy tworząc treść przekazu muszą wziąć pod uwagę jakimi narzędziami zbudują zasięg. Stąd media bliskie partii rządzącej od czwartku intensywnie pracowały nad wytłumaczeniem konieczności zmian. Odbiorcami tych mediów są wyborcy partii rządzącej. Można więc założyć, że zmiana premiera nie wpłynie negatywnie na sondaże - ocenia dla portalu Wirtualnemedia.pl Michał Raszka, dyrektor działu komunikacji w agencji public relations Grupa PRC i wykładowca w Wyższej Szkole Bankowej w Chorzowie.

Łukasz Antkiewicz, ekspert ds. marketingu politycznego i właściciel agencji Higher Media dodaje, że nowy premier będzie musiał podjąć wiele wysiłku, by wyjaśnić zwolennikom PiS-u konieczność objęcia funkcji szefa rządu po dobrze ocenianej Beacie Szydło.

- Forma i sposób przeprowadzenia zmiany na stanowisku premiera była pewnym zaskoczeniem, nawet dla samych wyborców PiS i dołów partyjnych. W samej partii panował pewien chaos komunikacyjny - bo z jednej strony politycy jeszcze rano bronili premier Beatę Szydło przed konstruktywnym wotum nieufności i chwalili jej rząd, z drugiej - wymienili ją popołudniu na Mateusza Morawieckiego i nie potrafili wytłumaczyć mediom w przekonujący sposób powodów tych zmian. PiS oczywiście chciał w pewien sposób przygotować elektorat na zmianę, wypuszczając na kilka dni przed tym do mediów przeciek o rozważanej kandydaturze Mateusza Morawieckiego. To jednak był zbyt krótki czas, by wyborcy przekonali się do konieczności zmiany. Dlatego przed PiS i samym premierem Morawieckim sporo pracy, aby przekonać o słuszności podjętych decyzji. Oczywiście o tyle będzie to prostsze dla elektoratu do zaakceptowania, że sama Beata Szydło ma pozostać w rządzie na stanowisku wicepremiera - komentuje Łukasz Antkiewicz.

Dr Łukasz Przybysz. ekspert ds. marketingu politycznego z Uniwersytetu Warszawskiego wskazuje, że wymiana szefa rządu odbyła się niekonsekwentnie, ze względu na obecny wizerunek Mateusza Morawieckiego oraz sprzeczność przekazów płynących z partii rządzącej, która w ciągu zaledwie jednego dnia diametralnie zmienia zdanie o premier Szydło.

- Zacznijmy od tego, że wybór Morawieckiego na premiera rządu jest posunięciem niekonsekwentnym. Były szef banku z kapitałem zagranicznym na czele rządu nacjonalizującego - przepraszam: polonizującego - banki i inne instytucje. Milioner z akcjami, których wartość zależy od polityki rządu, na którego czele staje. Jawny konflikt interesów, ale Morawieckiemu, PiS i jego wyborcom to najwyraźniej nie przeszkadza. Lifting, maskowanie, słyszymy z różnych stron. Jak natomiast wytłumaczyć to, że Beata Szydło w południe krzyczy "za co mnie chcecie odwołać?", chwali się sukcesami rządu, jest wychwalana przez swoją partię, wynoszona do rangi męża stanu itp., itd., a wieczorem zostaje usunięta czy rezygnuje ze stanowiska premiera? Czy do południa mąż stanu, najlepszy rząd, a po południu już do kosza? Proszę nie myśleć, że bronię rządu Szydło - zwracam uwagę na przekaz i działania PiS. Czy to kogoś otrzeźwi - czy Polacy wreszcie zrozumieją, co tu jest grane i dla kogo? Prawo i Sprawiedliwość przed wyborami wysłało w dal bumerangi, które strącały każdego na swej drodze i wycinały w pień (nomen-omen) wszystko. I te bumerangi właśnie zaczęły wracać - kogo napotkają, jak tu dotrą? - zastanawia się dr Łukasz Przybysz.

Wizerunek rządu do „faceliftingu”

Adam Łaszyn, prezes agencji Alert Media Communications w powołaniu na stanowisko premiera Mateusza Morawieckiego upatruje wyłącznie zabiegu wizerunkowego, który nawet dla twardego elektoratu PiS nie jest do końca zrozumiały. Z tego też względu swoje pierwsze wystąpienie w nowej roli Morawiecki odbył w studiu toruńskiej Telewizji Trwam i antenie Radia Maryja.

- W branży motoryzacyjnej taki zabieg określa się jako facelifting. Aby utrzymać zainteresowanie danym modelem odświeża się go powierzchownie, a więc tylko wizerunkowo. Technicznie wszystko zostaje takie samo – stare podzespoły, silnik, układ kierowniczy. Zmienia się front - przetłoczenie blachy na masce, kształt reflektorów a przede wszystkim atrapę chłodnicy z logotypem. Tak, by grupa docelowa miała wrażenie, że to nowszy model. Problem z obecnym faceliftingiem PiS jest taki, że tzw. core targetowi (rdzeniowi grupy docelowej) bardzo odpowiadała dotychczasowa atrapa. Taka swojska była, „nasza”. I spora część tego targetu (elektoratu) jest dziś wprost rozgoryczona, że świadomie wybrany polonez ma teraz udawać lancię. Czyż bowiem wybraliby PiS z Morawieckim jako kandydatem na premiera? Oni nie chcą podróbki lancii, zwłaszcza, że kiedyś jeździła we wrogiej korporacji. I właśnie dlatego świeżo upieczony premier Morawiecki pierwsze kroki po wymianie atrapy skierował pospiesznie do Radia Maryja i TV Trwam, by tam do faceliftingu przekonać owo jądro dotychczasowej grupy docelowej. Widać priorytety. Środek elektoratu (niezdecydowani) a co dopiero cała reszta (a więc społeczeństwo jako całość) nie spotkała się bowiem z czynnym zainteresowaniem nowego szefa rządu w pierwszych dniach premierowania. To już poprzednia premier przynajmniej ważniejsze oświadczenia składała w telewizji wciąż nazywanej publiczną. W weekend zaś owa „publiczna” jedynie spolegliwie relacjonowała, co nowy premier deklarował w toruńskim centrum medialnym. A zadanie miał trudne, bo jak przelicytować w oczach takiej publiczności matkę księdza? Stąd zapewne deklaracja rechrystianizacji Europy - jak powieszenie różańca pod lusterkiem wstecznym - punktuje Łaszyn.

Ekspert jest ostrożny w ocenie skuteczności przeprowadzanych zmian, które uzależnia od nastrojów umiarkowanego elektoratu Prawa i Sprawiedliwości.

- Cały ten facelifting może jednak przynieść efekt w postaci utrzymania a może nawet pozyskania lub wymiany części elektoratu środka. Wszystko zależy od tego, czy uda się znaleźć tych, którzy uwierzą, że polonez z grillem lancii i fabrycznie zamontowanym emblematem św. Krzysztofa to rzeczywiście „fajne” auto - nie musi być najlepsze, ważne, by trafiło w ten najbardziej rozpowszechniony nadwiślański gust. W marketingu, także politycznym, to się liczy najbardziej - komentuje dla portalu Wirtualnemedia.pl Adam Łaszyn.

Premier Morawiecki: z menadżera na lidera

Co dalej? Jak wizerunkowo sprawdzi się Mateusz Morawiecki w fotelu szefa rządu? Zdaniem Szymona Sikorskiego, prezesa agencji Publicon, nowy premier, osoba wywodząca się z kręgów biznesu, będzie musiał przede wszystkim zabiegać o wpływy w środowiskach bardziej konserwatywnych. W pierwszej kolejności będzie musiał również ułożyć relacje z resortem sprawiedliwości i ministrem Ziobrą.

- Premier Morawiecki, to jeden z lepszych i skuteczniejszych polityków na polskiej scenie. Jest skuteczny, potrafi rozmawiać, myśli strategicznie, potrafi budować sojusze, otacza się zaufanymi i skutecznymi ludźmi. Wizerunkowo - trudno na tym etapie powiedzieć, jak się ukształtuje długofalowy trend. Czekają go na początku dwa podstawowe wyzwania: ustawienie frontu i zwarcie z ministrem sprawiedliwości a także zbudowanie zaufania wśród rodziny Gazety Polskiej i tej "macierewiczowej", bardzo lojalnej wobec Prezesa, części elektoratu. I pod kątem tych wyzwań budować będzie rząd, w tym kierunku pójdzie też jego komunikacja - komentuje dla portalu Wirtualnemedia.pl Szymon Sikorski.

Zapytani przez nas eksperci podkreślają, że PiS, stawiając na Mateusza Morawieckeigo, będzie chciał oprócz odświeżenia narracji trafić do wyborców wahających się, z umiarkowanymi poglądami, głównie z miast.

- Objęcie funkcji szefa rządu przez Mateusza Morawieckiego może przyczynić się do poszerzenia elektoratu partii rządzącej. Morawiecki to polityk, który ma wizerunek osoby merytorycznej i kompetentnej, budzącej zaufanie oraz takiej, która daleko jest od partyjnych kłótni czy wewnętrznych rozgrywek. Zmiana ta może być doceniona przez wyborców o poglądach centrowych, którzy dziś przepływają między PiS a PO, a którzy w wyborach mogą poprzeć właśnie ekipę premiera Mateusza Morawieckiego. Wszystko oczywiście zależy jednak od tego, jak bardzo styl rządzenia przez Morawieckiego będzie różnił się od stylu sprawowania funkcji premiera przez Beatę Szydło - dodaje Łukasz Antkiewicz.

Szymon Sikorski wskazuje, że wizerunek Morawieckiego będzie wymagać rekonstrukcji do roli lidera rządzącego Polską obozu politycznego.

- Na pewno Premier Morawiecki jest o niebo lepszą ofertą PiS dla wielkomiejskiego elektoratu. Dla średnich miasteczek świetną ofertą i obietnicą sukcesu na przyszłość może być menedżeryzm, który swoją postawą prezentuje premier. Może być mało wiarygodny dla elektoratu "kościelnego" a tym pomóc mu może karta jego Ojca i silny konserwatyzm - także w zachowaniu. Wydaje mi się, że to świetny materiał na premiera, jednak będzie czekała go transformacja - z menedżera na lidera - i tu chodzi mi głównie o warstwę wizerunkową. Bo politycznie jest gotowy - ocenia Sikorski.

Z kolei Michał Raszka punktuje, iż dotychczasowe silne punkty przekazu PiS - katastrofa smoleńska, uchodźcy, krytyka PO – z biegiem czasu tracą impet - potrzeba zatem nowych, przyciągających komunikatów, uwzględniających np. rozwój gospodarczy.

- Potencjał przekazów opartych na katastrofie smoleńskiej, uchodźcach, patriotyzmie i krytyce rządów poprzedników po dwóch latach powoli się wyczerpuje. Prawdopodobnie do takich wniosków doszło kierownictwo PiS-u. Potrzebny jest nowy przekaz, odświeżony storytelling. Tym bardziej, że mamy już za sobą działania na umocnienie twardego elektoratu. Teraz przyszedł czas na zmiękczenie wizerunku, co PiS robi przed każdymi wyborami (przypomnijmy sobie odsunięcie Macierewicza przed ostatnimi wyborami, wcześniej pochlebne słowa o Edwardzie Gierku). Stąd decyzja o postawieniu na nowego frontmana. Morawiecki za zadanie będzie miał przekonanie do partii rządzącej wyborców niezdecydowanych, dla których dotychczasowa opowieść nie była atrakcyjna. Natomiast storytelling w myśl hasła Billa Clintona „Gospodarka, głupcze" będzie zdecydowanie bardziej strawny. Tym bardziej, że grupa niezdecydowanych wyborców w dużej części zniesmaczona polityką, przestała się nią interesować. Stąd przekazy odwołujące się do ich portfela mogą zadziałać - prognozuje Michał Raszka.

W ocenie dr Łukasz Przybysz wymiana premiera mogła być również obliczona na poprawę pogarszającego się wizerunku Polski zagranicą.

- Zabieg ten ma na celu zmiany wizerunkowe polskiego rządu w kraju, jak i przede wszystkim zagranicą. Ma zatuszować niemiły zapach, zamaskować postrzeganie działań rządu PiS jako rujnujących demokrację, ograniczających prawa obywatelskie na rzecz rosnących wpływów rządzących. Ma także na celu pokazanie, że PiS to "ludzkie pany" i doceniają tych, co pracują na ich sukces, a więc na odcinku gospodarki - komentuje dr Łukasz Przybysz.

W najbliższych dniach Mateusz Morawiecki ma przedstawić skład swojego rządu i wygłosić exposé.

Dołącz do dyskusji: Premier Morawiecki to nowy rozdział w rządach PiS, choć to zmiana głównie wizerunkowa (opinie)

38 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
dasaa
Ach Ci "eksperci" z WM. Zawsze bez sensu
0 0
odpowiedź
User
gość
Nie ma żadnego nowego rozdziału z 3 powodów - jeżeli premier podaje się do dymisji to wg konstytucji automatycznie podaje się do niej cały rząd - tutaj jest inaczej bo zmienia się tylko premier.
2 powód to, że premierem nie zostaje nikt nowy kto nie był w rządzie, no i 3 powód - wiadomo kto pociąga za sznurki.
0 0
odpowiedź
User
Gość54321
@gość Jak premier poddaje się do dymisji to tylko on, jak rząd to rząd czyli łącznie z premierem.
0 0
odpowiedź